SPRZĘT
GALERIA
GALERIA VIDEO
Dakar 2012

15-01-2012

Dakar 2012 - 14 etap - Pisco - Lima (zamknięcie klastyfikacji)

Dakar 2012 był wyjątkowo trudnym pod względem sportowych i pozasportowych zmagań. Wyścig przyniósł kilka niespodzianek i ponownie nie wszystkim udało się rajd ukończyć. Na liście startowej przed rajdem znajdowało się 471 załóg. Na ostatnim etapie liczba ta stopniała do 249, ale dziś Dakar 2012 to już historia.

Wjazd na metę w Limie był najbardziej wyczekiwanym przez wszystkich momentem podczas 15 dni tegorocznego rajdu. W ostatnim dniu zmagań zawodnicy mieli do przejechania aż 254 kilometry dojazdówki i jedynie 29 km odcinka specjalnego, głównie po piasku. Czy spowodowało to zmęczenie, fakt sporych różnic pomiędzy czasami zawodników z poprzednich etapów, czy też zwykła chęć ukończenia całego rajdu? - ostatni etap nie przyniósł ekstremalnych emocji, do których tegoroczny Dakar przyzwyczaił już kibiców. Nie było też większych zmian w klasyfikacji w stosunku do tej, którą znaliśmy po poprzednim etapie.

Wśród Polaków, w klasyfikacji generalnej, bezsprzecznie najlepszy okazał się Rafał Sonik. Quadowiec dojechał na metę 14-ego etapu jako 6-ty z czasem 34.25 minuty, co ostatecznie dało mu lokatę tuż za podium tegorocznego Dakaru - miejsce 4-te. Quadowiec decyzją organizatorów nie był jedynak oficjalnie klasyfikowany w wyścigu i jego znakomity wynik pozostanie jedynie osobistą satysfakcją zawodnika.

„Dakar to dla mnie życie, które przeżywa się w 2 tygodnie. Po wielkich przygotowaniach zaczyna się od wielkich nadziei, później przychodzą kłopoty, złe i dobre decyzje, radości, smutki, czasem rozczarowania i zawsze ponowne nadzieje. Starałem się dać z siebie wszystko, nie rezygnując. Dziękuję wszystkim, którzy do końca mi kibicowali” - powiedział Rafał Sonik tuż przed ostatnim etapem.

W tym roku w imprezie wzięło udział aż 21 Polaków, ale tylko nielicznym udało się rajd ukończyć. Krzysztof Hołowczyc - najlepszy oficjalnie klasyfikowany Polak, na ostatnim etapie był 3-ci, a ostatecznie znalazł się na miejscu 10 w klasyfikacji generalnej. Jacek Czachor, jadący motocyklem, finalnie został sklasyfikowany jako 13-ty, a kolejny polski motocyklista - Marek Dąbrowski - jako 29-ty. W kategorii ciężarówek Robert Szustowski zajął ostatecznie 30-tą lokatę, a Grzegorz Baran był 35. Były skoczek narciarski Adam Małysz ukończył rajd na 38 miejscu, a Piotr Beapure, jadący w tej samej kategorii, został sklasyfikowany na 53 miejscu.

Wszystkim zawodnikom serdecznie gratulujemy i dziękujemy za emocje, jakich dostarczali kibicom w Polsce i na świecie!

Oficjalne wyniki 34. edycji Rajdu Dakar w kategorii quadów:

1. Alejandro Patronelli (RA) Yamaha Raptor 700 53:01.51
2. Marcos Patronelli (RA) Yamaha Raptor 700 +1:20.17
3. Tomas Maffei (RA) Yamaha 650 GRW +2:14.21
4. *Rafał Sonik (PL) Yamaha Raptor 700 +5:05.52
5. Ignacio Casale (RCH) Yamaha Raptor 700 +6:09.23
6. Sergio La Fuente (ROU) Yamaha Raptor 700 +8:19.96
7. Roberto Tonetti (I) Yamaha Raptor 700 +12:43.38
8. Daniel Mazzucco (RA) Can-Am Renegade 800 X +13:37.59
9. Lucas Bonetto (RA) Honda TRX 700 XX +13:33.14
10. Camelia Liparotti (I) Yamaha Raptor 700 +14:15.10

*zawodnik nie był oficjalnie klasyfikowany.

 
 

14-01-2012

Dakar 2012 – ekstremalna wytrzymałość i znowu wydmy

Ekstremalna wytrzymałóść – tymi dwoma słowami można najlepiej opisać dzisiejsze zmagania. Po pokonanych już tysiącach kilometrów i majaczącej na horyzoncie mecie rajdu zawodnicy jeszcze raz musieli podjąć wyzwanie i wspiąć się na wyżyny... niejednej wydmy.

Jeden z krótszych odcinków specjalnych tegorocznej edycji rajdu okazał się bardzo zdradliwy dla niejednego kierowcy. Tuż przed końcem zmagań wydmy znów pogrążyły w swoich piaskach wiele maszyn a Dakar po raz kolejny pokazał swoje prawdziwe oblicze, przetasowując pozycje w rankingach oraz eliminując nawet najlepszych.

Tak jak pozostali, Rafał walczył dziś z majestatycznymi i zdradliwymi wydmami. Do mety dojechał, po ciężkich bojach z żywiołem i sprzętem. Zmęczony, ale i szczęsliwy oraz pełen satysfakci zakończył etap w nieco ponad 4 godziny.

Jutro „formalny” 29km odcinek specjalny, lecz nawet na przedmieściach Limy nie należy zapominać czym jest prawdziwy Dakar.

 
 

13-01-2012

DAKAR 2012 – „Nie masz już daleko” - dwa dni do Limy

Piątek trzynastego okazał się szczęśliwym dla Rafała. Dwunasty etap poprowadzono wśród słynnych i równie tajemniczych znaków powstałych ponad 2000 lat temu, widocznych w pełnej okazałości dopiero z lotu ptaka. Oglądane z góry kilkusetmetrowe kształty przypominają małpę, pająka lub drzewo.

O dzisiejszej trasie mówiono, że będzie najtrudniejszą w całym rajdzie a grząskie wydmy ciągnące się na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów pokonają wielu śmiałków.

Wyzwanie, przed którym organizatorzy postawili zawodników, dla doświadczonego i obytego z piaskami quadowca było wręcz przyjemnością po przygodach poprzednich dni. Rafał jechał płynnie i spokojnie. Quad nie zawiódł mimo braku opieki mechaników poprzedniej nocy, co pozwoliło zmniejszyć dystans pozostały do upragnionej Limy.

Dziś szybsi na pustynnym płaskowyżu okazli się jedynie bracia Patronelli, Rafał na metę wjechał trzeci, 10 minut później.

Hasło prowadzące Polaka przez tegoroczną edycję rajdu „Nie masz już daleko” zaczyna nabierać rzeczywistych kształtów, więc do zobaczenia za dwa dni w Limie!

 
 

12-01-2012

DAKAR 2012 – Rafał może liczyć tylko na siebie

Dziś pożegnaliśmy Chile, a Rajd Dakar zmierza dalej, po raz pierwszy w historii wjeżdżając na bezdroża Peru. Region Tacna przywitał zawodników kilkoma niespodziankami – nowe tereny, różne trasy, odcinki specjalne przedzielone strefą neutralizacyjną, dwa biwaki oraz poważne utrudnienie. Samochody spędzą noc w głębi lądu, motocykliści i quadowcy na wybrzeżu. Ci ostatni liczyć będą mogli jedynie na siebie oraz pomoc swoich kolegów. Pojazdy wsparcia nie będą dopuszczone do campu.

Etap 11 również nie obył się bez przygód. Z zapartym tchem śledziliśmy trasę odcinka specjalnego w poszukiwaniu Rafała, który zniknął z map rajdu. Na szczęście okazało się, że tym razem zawiodła jedynie technika. Elektroniczny czytnik przymocowany do quada odmówił posłuszeństwa. Nie przeszkodziło to Rafałowi utrzymać szybkiego tempa na całej trasie i pokonać dzisiejszy (534 km) odcinek specjalny w nieco ponad 5 godzin, zapewniając sobie czwarte miejsce.

Tak jak pozostali motocykliści i quadowcy, dzisiejszą noc Rafał spędzi na biwaku bez swojej ekipy, a ewentualne usterki quada będzie musiał naprawić samodzilenie. Na pocieszenie wszyscy zawodnicy zostali dziś obdarowani dodatkowymi godzinami na sen i regenerację sił. W nocy ze środy na czwartek, ze względu na przekroczenie granic kraju zegarki wszystkich uczestników rajdu cofnięto o dwie godziny.

 
 

11-01-2012

Dakar 2012 – kłopoty z nawigacją, ale szczęśliwe ukończenie kolejnego etapu

Stawka już się zacieśniła, Argentyńczycy nie odpuszczają. Dziś ostatni etap chilijski, jutro już wjedziemy do Peru. Spokojnie, rozważnie, ale również niezbyt szczęśliwie.

I znowu jak to w Dakarze, fortuna kołem quada się toczy. Rafał dojechał do mety. To nie był jednak najszczęśliwszy OS w wykonaniu Polaka, nie obyło się bez przygód. Po 238 km odcinka specjalnego kilku motocyklistów wybrało złą drogę, wśród nich był i Rafał. Zamiast kierować się na północny-wschód zawodnicy wybrali trasę na północ. Rafałowi szybko udało się skorygować błąd nawigacyjny, jednakże cenne minuty minęły i quadowiec dojechał do mety ze stratą ponad 50 minut do Thomasa Maffei, zwycięzcy etapu, co w rezultacie dało mu szóstą pozycję.

 
 

10-01-2012

DAKAR 2012 - długi, ciekawy odcinek. Tuż za naprawdę świetnymi braćmi Patronelli

Spokojnie, dakarowo do mety. Bez większych problemów. Etap ciekawy, ale Rafał pokonywał go w sposób rozważny i przemyślany. Po wczorajszych ciężkich przeżyciach musiał szanować quada na kolejnym długim odcinku.

Dni takie jak wczorajszy oby zdarzały się jak najrzadziej. Dobrze, że udało się opanować kwestie lekkiego poparzenia nogi. Dla zawodnika, który kolejny dzień musi pokonać kilkanaście godzin w bucie czując dyskomfort to katorga. Ale wszystko jest ok. i Rafał wystartował na trasę kolejnego już Dakarowego odcinka.

Tym razem na quadzie od startu do mety spędził prawie 10 godzin. Ale wyjątkowo spokojnych i bezproblemowych. Rafał na mecie był tuż za dwójką braci Patronelli. Podobno z Dakaru na Dakar coraz lepszych.

„Jeden z najdłuższych etapów w rajdzie. I chyba najprzyjemniejszy do tej pory. Żadnych większych problemów dzisiaj z quadem nie miałem. Po wczorajszej wielkiej pracy mechaników naprawdę jestem pełen podziwu dla tego co zrobili. Jechałem trochę z duszą na ramieniu, bo zawsze po dużych naprawach może coś tam wyjść. Wiedziałem że odcinek jest stosunkowo długi, więc muszę quada szanować. Jechałem bardzo ostrożnie, bez wielkich prędkości. Spokojnie. Na mecie byłem tuż za dwójka braci Patronelli. Oni są naprawdę znakomici. Świetnie nawigują, bardzo dobrze jeżdżą. I powiem szczerze, że trudno byłoby mi sobie wyobrazić, aby w takich zwykłych okolicznościach móc z nimi codziennie wygrywać. Ale jeśli przyjechałem tuż za nimi to jest to powód do zadowolenia.”

 
 

09-01-2012

DAKAR 2012 - oktanowy odcinek z benzyną w tle z urwanym łańcuchem.

Świetny etap. Wyjątkowy na swój sposób. Dojazdówka zaledwie 9 kilometrów, a potem "ściganie" przez prawie 560 (z małą strefą neutralizacji). Byłoby miło, gdyby nie... wysokooktanowe obuwie. Ale czwarty na mecie - to dzięki tym butom zapewne.

Czasami rajdy piszą i układają swoje własne nieprzewidziane historie. Kto by przypuszczał, że z pękniętego baku benzyna może wyciekać prosto do ... buta. Jak w prawie Murphiego, - jeśli ma się coś zdarzyć dziwnego i innego - to zapewne się to zdarzy.

Więc nie dość, że trasa dzisiejszego etapu tak naprawdę do końca była niewiadomą, bo organizatorzy ze względu na warunki tras po ostatnich burzach wstrzymywali informacje. Ostatnie poprawki do roadbooków trafiły do zawodników przed północą ich czasu.

Trasa była ciężka, ale po wyniku Rafała widać, że jest to dobry moment na rozpoczęcie rywalizacji. Nasz zawodnik zdecydowanie depta czołówce argentyńskiej po końcówkach opon. Po dzisiejszej awarii quada zdarzyło się coś wyjątkowego i nieprzewidzianego.

"Na początku OS pękł bak - sam od siebie. Bez upadku, bez innej przyczyny. Cała benzyna wlewała mi się do buta. A reszta na wydech. Bałem się, żeby się quad nie zapalił. Gdyby się zapalił to razem z moją nogą. Dziwne uczucie. Nagle zaczęło mi się robić równocześnie gorąco i mokro. Potem coraz bardziej gorąco. Oczyma wyobraźni widziałem już moją nogę w kolorze krwistej purpury. Ledwo co dojechałem do mety. Po zdjęciu buta okazało się, że mam poparzenie skóry na nodze."

W między czasie jeszcze była awarią tylnego koła - czyli popularny kapeć. Potem spadł, a następnie urwał się łańcuch. Zmasakrował zębatkę. Na metę odcinka Rafał wjechał pchany przez kibiców. To był etap..

 
 

07-01-2012

DAKAR 2012 – Rafał Sonik – półmetek rajdu. 360 km po Atacamie na tylnim kapciu.

Po etapie przerwy przymusowej wywołanej warunkami atmosferycznymi siódmy etap rajdu za nami. Dzisiaj dzień przerwy w Copiapo po zaliczonym etapie pętli dookoła Copiapo. Tradycyjnie już oznacza to półmetek rajdu. Gdyby Rafał był klasyfikowany w generalce byłby na 5 pozycji.

Takich warunków pogodowych jeszcze do tej pory nie było. Odcinek specjalny z Fiambali do Copiapo został odwołany. A wszystko to za sprawą anomalii pogodowych czyli śnieżycy szalejącej w Andach i obfitych opadów deszczu, które zniszczyły wiele dróg.

Wszystkie pojazdy rajdowe, zarówno te zawodnicze, jak i obsługi musiały razem przejechać granicę pomiędzy Argentyną, a Chile. Tego dnia decyzją organizatorów ścigania nie było.
I to kolejny przykład na to, że Dakar jest rajdem szczególnym – tutaj nie da się nic przewidzieć. A w szczególności przyrody i pogody.

Kolejny siódmy już etap wystartował zgodnie z planem. Ale podczas tego etapu zdarzyły się pewne okoliczności nieprzewidziane. Quad i Rafał zaliczyli przygody związane z tylnią oponą.

„Atacama dzisiaj pogroziła mi palcem. Nawet kilka razy. Na dzisiejszym 420 km odcinku specjalnym, już po 40 kilometrze zupełnie bez mojej winy złapałem kapcia z tyłu. Naprawiłem go. Po kolejnych 20 kilometrach wypluło sznurki – najpierw dwa. To są takie specjalne sznurki do naprawiania opon. Potem jeszcze dwa razy to samo. Udało mi się na dojazdów ce trafić do takiego przydrożnego zakładu wulkanizacyjnego. Niestety tam nie mieli nic. Zero narzędzi. Nic. Jakoś cudem własnymi siłami naprawiłem to i wjechałem na kolejny OS około 200 kilometrowy. Podsumowując przejechałem jakieś 360 km na tylnym kapciu. Na Atacamie.”

W Copiapo rajdowa karawana pozostanie przez trzy noce. Jutro czyli w poniedziałek uczestnicy ruszą do Antofagasty, a przed nimi kolejny tym razem 477 kilometrowy odcinek specjalny i 245 kilometrowa dojazdówka.

 
 

04-01-2012

DAKAR 2012 – Rafał Sonik nadal na trasie rajdu – „żadna decyzja sędziów nie pozbawi mnie woli walki.”

Mimo wielu przeciwności, mimo braku Rafała w klasyfikacji - nadal jedzie. Dzisiaj dojechał na metę jako 5 – tak przynajmniej powinno być. Po dwóch ostatnich odcinkach możemy dopiero powiedzieć, że Dakar się rozpoczął. Czwarty etap – 750 km, w tym 326 odcinka specjalnego. Droga mistrzów.

W związku z odrzuceniem przez sędziów protestu wykluczonych zawodników Josef Machaczek postanowił wycofać się z rajdu. Decyzja, jaką podjął zdziwiła zapewne środowisko nie tylko quadowe, ale całą rajdową „brać”. Wielu ją zrozumiało, wielu uszanowało.

"Mój quad, jak i wszystkie pozostałe, które przygotowywałem do rajdu przeszły badania techniczne ale nie jesteśmy w klasyfikacji generalnej. Przestawiliśmy sędziom wszystkie wymagane dokumenty jak również świadectwo homologacji. Dla mnie Dakar się zakończył." – mówi J. Machacek

Quad Rafała również pozytywnie przeszedł zarówno procedurę zgłoszenia na sam rajd, jak i badania techniczne. Sytuacja jest nadal niezrozumiała. Zarówno Rafał, jak i Łukasz jadą dalej.
„Największą przykrością dla mnie jest, że w dzisiejszym etapie nie było już z nami Józka Machaczka. Pięciokrotny zwycięzca Dakaru, z którym jechałem wszystkie moje Dakary. Józek podobnie jak i my uznaje, że jest to nie fair i że zostaliśmy przez to pozbawieni szansy rywalizacji w generalnej klasyfikacji quadów nieuczciwie. Ja się z tym zgadzam, ale moja decyzja jest inna. Będę jechał dalej właśnie po to, żeby udowodnić, że żadna decyzja sędziów nie pozbawi mnie woli walki i konkurowania z innymi zawodnikami. Konkurencji uczciwej, fair, sportowej i nie pozbawi mnie serca, aby na Dakar przyjechać i Dakar przejechać. Jestem głęboko przekonany, że tylko tym , że jadę dalej mogę dac jasny sygnał, że nieuczciwymi metodami nie pozbędziecie się nas z tego rajdu.” – mówi R. Sonik

Dzisiejszy czwarty etap rozpoczął prawdziwe dakarowe ściganie. Po padających ostatnio w tej części ulewnych deszczach trasa stała się wymagająca. Czuć, że rajd rozkręca się nie tylko w terenie, ale również w emocjach zawodników.

 
 

02-01-2012

Dakar 2012 – Etap drugi – Sonik – coraz szybciej.

Etap drugi za nami. Quadowcy z Polski, wbrew wykluczeniu, wbrew konkurentom nie odpuszczają, a wręcz przeciwnie. Powoli widać kto wśród quadów nadaje tempo. Łukasz pierwszy, a Rafał czwarty.
Quadowcy z Polski nie odpuszczają konkurentom. Po dzisiejszym etapie śmiało można powiedzieć, że mimo wykluczenia to właśnie oni nadają tempo. Taka ironia losu. Dobrze widać teraz, że stanowią zagrożenie dla pozostałych. Są bardzo silna konkurencją.

Jeśli uda się i wszystko skończy się pomyślnie, to znaczy, że nasi zawodnicy zostaną przywróceni mamy nadzieję na świetne wyniki.

Rafał jest w bardzo dobrej formie. Jedzie spokojnie, ale trzymając się w ścisłej czołówce. Ma motywację. A w tym roku to nie tylko meta.

Rafał i pozostali zawodnicy na quadach, którzy zostali wykluczeni nie są jeszcze nadal oficjalnie klasyfikowani. Niemniej jednak ich czas jest liczony, tak aby po przywróceniu ich do generalki (taką mamy nadzieję) mogli jechać dalej bez strat.

„Etap świetny, szybki. Quad sprawuje się świetnie, ja jak widać również coraz lepiej. Jedziemy równo,ale z założeniem – każdy start to na końcu meta. Jestem zadowolony. Nadal jedziemy i nadal walczymy o przywrócenie. Walczymy, bo warto. Pogoda dopisuje, nawet za bardzo. Upały, słońce, ale cóż jesteśmy już po tylu latach zaprawieni w takich bojach. Jutro etap trzeci bardzo dla mnie ważny.”

Etap 2: Santa Rosa de La Pampa - San Rafael 782 km w tym 295 km OSu

QUADY
1. Łukasz Łaskawiec (PL) Yamaha Raptor 700 3:48.19
2. Sergio La Fuente (ROU) Yamaha Raptor 700 +1.37
3. Marcos Patronelli (RA) Yamaha Raptor 700 +5.45
4. Rafał Sonik (PL) Yamaha Raptor 700 +6.38
5. Tomas Maffei (RA) Yamaha 650 GRW +10.12
6. Alejandro Patronelli (RA) Yamaha Raptor 700 +10.31
7. Lucas Bonetto (RA) Honda TRX 700 XX +16.00
8. Christophe Declerck (F) Polaris Outlaw 690 +20.08
9. Josef Machacek (CZ) Yamaha Raptor 700 +31.50
10. Luis Henderson (ROU) Honda TRX 700 XX +32.33

Autorem zdjęć jest Theo Ribeiro i Jacek Bonecki

 
 

01-01-2012

Niefortunnie rozpoczął się dla Rafała Sonika i pozostałych quadowców z Polski rajd Dakar. Ich start w rajdzie przez długi czas stał pod ogromnym znakiem zapytania. Wbrew wszelkim doniesieniom ostateczna decyzja sędziów nie jest znana.

Ostatnie dwa dni były naprawdę ciężkie i stresujące. Przede wszystkim dla naszych chłopaków tam w Argentynie, na starcie w Mar Del Plata, ale również tutaj w Polsce. Co chwilę docierały szczątkowe informacje, częstokroć sprzeczne.

Z ostatnich słów Rafała wynika, że chłopaki walczą i nie poddają się.

„Nie znamy kolejnej decyzji sędziów po naszym proteście wczoraj wieczorem. Za godzinę startujemy, tak, więc może poznamy ja przed startem, a może dopiero wieczorem na mecie dzisiejszego odcinka. Naszym zdaniem quady Polaków odpowiadają regulaminowi. Josef Machaczek, który je produkuje i startuje na nich w Dakarze od kilku lat pytał Organizatorów o zmiany podczas specjalnej konferencji ASO, jaka odbyła się w Pradze. Uzyskał wtedy odpowiedź, że zmienia się jedynie pojemność, tzn. wymagane będzie 750 ccm, a nie 900 ccm. I w taki sposób dostosowane zostały nasze siniki. Przyjechaliśmy tutaj pewnie, że spełniamy wszystkie regulaminowe warunki.”

Nadzieja umiera ostatnia – i tego się trzymamy. Chłopaki walczą nadal i trzymajmy za nich specjalne kciuki.

Sytuacja ta dotyczy nie tylko 3 Polaków, ale również czterech innych: Machaczka, Declercka, Lecomta i Canganiego.

 
 

01-01-2012

Poszło – pierwszy etap Dakaru za nami. Wśród quadowców walkę rozpoczął Łukasz Łaskawiec zajmując 2 lokatę. Rafał Sonik na bezpiecznej 7 pozycji. Spokojnie, pomału do mety. Nadal nie wiemy czy wyniki będą liczone do klasyfikacji generalnej, czy też nie.

Świetny początek Polaków na quadach. Łukasz drugi, Rafał siódmy. Maciek – beniaminek dakarowy na 11 miejscu. Nadal jednak trwa walka o uznanie i wprowadzenie naszych quadowców do klasyfikacji generalnej.

Dzisiejszy – pierwszy w tegorocznej edycji Dakaru niedzielny etap z Mar Del Plata do Santa Rosa de la Pampa liczył 736 kilometrów, w tym 57 kilometrowy oes.

„Pierwszy etap Dakaru 2012 za nami. Wiatr w żaglach jest. Nadal nie poddajemy się i walczymy z pozostałymi zawodnikami o przywrócenie nas do klasyfikacji. Dakar i inne rajdy nauczyły nas, że walczyć trzeba do końca – i tak teraz będzie. Jedziemy nadal, jedziemy dla was. Dakar to zwycięstwo, a zwycięstwo to meta. Więc każdy z nas, który dojedzie do mety będzie i tak zwycięzcą.” – komentuje Rafał Sonik.

Wyniki I etapu – quady:
1. Sergio La Fuente (Urugwaj/Yamaha Raptor 700) 40.13
2. Łukasz Łaskawiec (Polska/Yamaha Raptor 700) + 33
3. Marcos Patronelli (Argentyna/Yamaha Raptor 700) + 54
4. Tomas Maffei (Argentyna/Yamaha 650 GRW) + 1,07
5. Pablo Copetti (Argentyna/Yamaha Raptor 700) + 1,23
7. Rafał Sonik (Polska/Yamaha Raptor 700) + 1,35
11. Maciej Albinowski (Polska/Yamaha Raptor 700) + 4,17

 
 

28-12-2011

Całkiem niedawno jeden z kierowców dakarowych powiedział: „Dakar jest jak kobieta z nią źle, ale bez niej nie da się żyć”. I tak jest w przypadku każdego ridera, który raz pojedzie na Dakar. Będzie chciał tam wracać co rok. Tak tez jest w przypadku Rafała. Wystartuje jako jeden z 21 rodaków i jako jeden z trzech na quadzie.

W nadchodzącej edycji Dakar 2012, którego trasa po raz pierwszy biegnie przez Peru startuje po raz czwarty. Stanie w szranki z pozostałymi zawodnikami o najwyższe pozycje, jednakże jak wielokrotnie wspomina:

„Rajd Dakar to najtrudniejsza i najbardziej wymagająca impreza motoryzacyjna na świecie. Tam walczyć trzeba nie tylko z wyczerpującą trasą i wieloma groźnymi rywalami. Wielkim wyzwaniem są również częste awarie sprzętu, bardzo wysokie temperatury i pokonanie własnych słabości. Priorytetem dla mnie jest ukończenie rajdu. O jak najwyższą lokatę w klasyfikacji generalnej będę starał się walczyć jadąc bezpiecznie i rozsądnie. Dzięki takiej właśnie jeździe udało mi się osiągnąć sukces trzy i dwa lata temu. Niefortunny upadek z zeszłorocznego startu uważam jako jeszcze bardziej mobilizujący mnie do ponownego startu w 2012 roku.”

parcours-km-US.pdf
parcours-carte.pdf