Rallye OiLibya Tunisie 2010: Rafał Sonik zwycięzcą rajdu!
Zwycięzcą tegorocznego Rallye OiLibya Tunisie w klasyfikacji quadów został Rafał Sonik. Tuż za nim uplasowali się: ze stratą 32 minut Francuz - Vincent Albira oraz ze startą 37 minut Rosjanin - Dimitri Pavlov. W klasyfikacji łącznej quadów z motocyklami Rafał zajął wysokie 11 miejsce.
Dzisiejszy, szósty a za razem ostatni etap tegorocznego Rajdu Tunezji, zawodnik ukończył na 3 pozycji w klasyfikacji quadów. Dzięki świetnym wynikom osiągniętym w poprzednich etapach utrzymał jednak prowadzenie w rajdzie do samego końca. To historyczne zwycięstwo polskiego quadowca w rundzie Pucharu Świata.
Przez siedem ciężkich dni SuperSonik zmagał się z pustynią, sprzętem i samym sobą. Dwukrotna awaria quada, wywrotka, stłuczony od rykoszetów kamieni palec, bolące żebra, przypalona dłoń, kilka kapci, zepsuta nawigacja, uszkodzona chłodnica i burza piaskowa pod koniec ostatniego etapu - to istotni gracze zakończonego rajdu. O Rallye OiLibya Tunisie mówi się „mały Dakar” - to rajd dla najlepszych, ale wszyscy już myślą o kolejnych wyścigach. Także tegoroczny zwycięzca.
Rallye OiLibya Tunisie 2010: Pechowy V etap, ale walka trwa
Po starcie z Ksar Ghilane w V etapie Rajdu Tunezji wszystko układało się pomyślnie dla lidera klasyfikacji quadów - Rafała Sonika. Problemy zaczęły się po 20 kilometrze zmagań. Awaria pojazdu oraz późniejszy błąd kosztowały naszego zawodnika sporą stratę czasu, ale Rafał Sonik nie poddaje się. Do końca rajdu tylko jeden odcinek specjalny.
Rafał Sonik tak opowiada o trudach etapu: „Dzisiaj zrobił się nam emocjonujący dzień i emocjonujący rajd. Dotychczas wszystko było w porządku. Dzisiaj na około 20 kilometrze pękł i urwał się element mocujący nawigację. Pech chciał, że pękł akurat ten z czterech elementów mocujących, który podtrzymywał urządzenie. Musiałem się zatrzymać i na ile mogłem spiąłem to trytytkami, czyli takimi plastikowymi paskami służącymi do mocowania. Efekt jednak był taki, że wszystko z przodu się ruszało. Po kolejnych kilkudziesięciu kilometrach na wydmie, okazało się, że w momencie kiedy miałem dodać gazu przelatując przez grzbiet wydmy, quad zgasł. W momencie kiedy zgasł przeleciałem przez kierownicę, quad się przewrócił, wszystko z przodu zostało pogięte. Usiłowałem to wyprostować, ale przede wszystkim musiałem rozbić resztki owiewki, żeby dostać się pod spód do kabli elektrycznych, ponieważ nie miałem styku na głównym wyłączniku. To spowodowało, że quad nie odpalał. Sprawdziłem wszystkie bezpieczniki i wszystkie inne elementy, które mogą powodować, że zasilanie działa lub nie. Okazało się, że kable są wysunięte. Pospinałem co się da trytytkami i jechałem dalej. Niestety roadbook był zupełnie zdeformowany, skrzynka od roadbooka zniszczona. Nie mogłem go przewijać. Wyciągnąłem w końcu papier, nie wiedziałem gdzie jestem. Musiałem jechać całą resztę odcinka po śladach. Co najgorsze dojechałem do CP, gdzie było ograniczenie prędkości, ja nie wiedziałem o tym przez zepsuty roadbook. Kosztowało mnie to nałożenie kary za przekroczenie prędkości. Dzisiaj w nocy czeka nas długa naprawa quada.”
Kary w trakcie dzisiejszego etapu dotknęły aż 11 zawodników motocyklowych i quadowych.
Rallye OiLibya Tunisie 2010: IV etap i kolejny sukces Polaka
Pomimo niesprzyjających warunków atmosferycznych i problemów technicznych Rafał Sonik dojechał na metę IV etapu Rajdu Tunezji w ścisłej czołówc - i to zarówno w klasyfikacji generalnej motocykli, jak i samych quadów.
„Dzisiaj miałem kilka fajnych momentów i kilka dość przerażających. Ponieważ prędkości są tutaj duże, czasem grubo ponad 130 km/h, tak więc czasu na reakcję jest bardzo mało. Wobec tego właściwie reaguje się instynktownie. Przed jednym z rowów zdążyłem tylko rzucić quada bokiem i odprostować dodając gazu, żeby jak najwyżej unieść przednie koła.
Generalnie na tym etapie były bardzo duże prędkości i niestety bardzo dużo kamieni. Około 40 kilometrów przed metą złapałem gumę w tylnym kole. Czułem, że quad zaczyna się źle prowadzić. Paradoksalnie, jeżeli się tylko da ,to na kapciu z tyłu trzeba jechać jak najszybciej. Szybka jazda powoduje, że siła odśrodkowa jest tak duża, że kołki opony, które są ciężkie – zaokrąglają ją, dzięki czemu opona nie jest płaska. Jak się zwalnia to ma ona tendencję, żeby oklapnąć. Oczywiście można jechać szybko, pod warunkiem, że steruje się tylko tym drugim, napompowanym kołem. Ja miałem lewego kapcia, więc w prawych zakrętach był kłopot” - mówi Rafał Sonik.
Dzisiaj quadowiec dojechał na metę na 10 miejscu w klasyfikacji generalnej motocykli i quadów z czasem etapu - 3 godziny i 57 minut, wyprzedzając rywali na quadach: Pavlova (czas:04h07) i Albira (czas: 04h08), a tym samym zwyciężając w swojej kategorii po raz 4 z rzędu.
Rafał Sonik: „Etap znakomity. Przede wszystkim cieszę się z tego, że przyjechałem pierwszy wśród quadów. I wygląda na to, że przyjechałem 10 wśród motocyklistów, (w chwili rozmowy nie było jeszcze wyników oficjalnych), w klasyfikacji generalnej. Jeżeli to się potwierdzi to byłby to wynik naprawdę niesamowity. Dla mnie 10 miejsce na Mistrzostwach Świata w klasie łącznej z motocyklistami to powód do ogromnej satysfakcji. Myślę, że rzadko się zdarza, aby quady mogły jechać z motocyklistami na tak wysokiej pozycji”.
Sytuacja w tabeli powoli się klaruje. Rafał Sonik jest coraz bliżej zwycięstwa.
Rallye OiLibya Tunisie 2010: Hat - trick SuperSonika po III etapie
Od samego startu na liczącej 265 km pętli Nekrif, zawodnikom towarzyszyła bardzo niesprzyjająca aura. Ekstremalnie silny wiatr przemieszał się z niezwykle rzadko spotykanym, w tych rejonach, deszczem, a mimo to nic nie było w stanie odebrać trzeciego z rzędu zwycięstwa Rafałowi Sonikowi. W quadach był bezkonkurencyjny.
Jak relacjonuje III etap Rafał Sonik? Z właściwym dla siebie dystansem:
"Mamy dzisiaj dzień z klimatyzacją w postaci wiejącego, gorącego wiatru. Na dłuższych prostych z wiatrem miałem około 170 km na godzinę. Na takich samych prostych, ale w kierunku pod wiatr miałem już tylko 100 km na godzinę. Wszystko dookoła jest poderwane do góry. Piasek, pył, fragmenty traw. Namioty na biwaku są pozdejmowane i zabezpieczone, przybite do ziemi.
Dzisiaj miałem troszkę pecha i troszkę szczęścia, jak to zwykle. Na początku etapu zostałem uderzony kilkoma kamieniami w pancerz, w głowę i w dłoń. Niestety jeden z kamieni spod kół motocyklisty, który jechał przede mną trafił mnie w palec lewej ręki i strasznie boli. Długo nie mogłem się skoncentrować na jeździe, przez to, że bardzo mnie ten paluch bolał, spuchł. Na mecie okazało się, że jest fioletowy. Później było już lepiej, chociaż kilka razy miałem wielki strach w oczach i adrenalinę na czubku głowy. Na takich długich, prostych, nierównych szutrówkach oraz kamienistych, szerokich drogach, na których jedzie się z reguły bardzo szybko quad dwukrotnie dobił mi w takich zagłębieniach, w takich rowach w kształcie litery V. Dobił tak mocno, że byłem już nad kierownicą. Musiałem się szybko modlić, żeby quad mnie dogonił. Niestety to działo się przy dużych prędkościach około 120 km/h. To było bardzo niebezpieczne. Ostatni odcinek jechałem sprawnie, chociaż muszę przyznać, że wydmy były bardzo zawiane, nic nie było widać. I tak zostanie w mojej pamięci ten odcinek, jako wietrzny i bardzo niewidoczny. Cieszę się, że jestem na mecie ".
Rallye OiLibya Tunisie 2010: Kolejne zwycięstwo polskiego quadowca
Etap II z Douz do Nekrif, to 289 kilometrów odcinka specjalnego z duża zmiennością terenu, po którym wiodła trasa. Wśród zawodników z klasy quadów, Rafał po raz drugi udowodnił, że nie ma sobie równych. Wydaje się, iż w dalszej rywalizacji może nawet walczyć z motocyklistami o wysokie miejsce w pierwszej dziesiątce klasyfikacji łącznej quady/motocykle.
Myliłby się ten, kto założył, że etap przebiegnie bez żadnych komplikacji. „Do mety dojechałem z kilkoma mniejszymi problemami z nawigacją i z jednym dużym - 20 kilometrów przed metą porwał i zablokował mi się roadbook. Nie mogłem go ręcznie przewijać. Jechałem po śladach, ale rozjechały się po jakimś czasie. Pobłądziłem całkiem. Przez 15-20 minut jeździłem po okolicy, aż w końcu cudem znalazłem metę."
Dzisiaj Rafał dojechał na metę na 14 miejscu w klasyfikacji generalnej z motocyklami z czasem 4 godziny 12 minut, wyprzedając swoich rywali na quadach: Pavlova (czas: 04h32) i Albira (czas: 05h35).
Rallye OiLibya Tunisie 2010: Bezsprzeczne zwycięstwo Sonika
Bardzo trudny nawigacyjnie etap, liczący prawie 500 kilometrów, quadowiec z Polski zakończył na pierwszej pozycji w swojej kategorii oraz na 13 w łączonej klasyfikacji generalnej z motocyklami. Sonik jadący Yamahą dotarł na metę tuż za kilkoma prowadzącymi stawkę motocyklistami.
Nie był to łatwy etap, nawet dla najlepszych. Rafał Sonik tak skomentował trasę pierwszego etapu OiLibya Rally: „Co za labirynt dzisiaj. Niesamowity odcinek, chyba takiego jeszcze nigdy w życiu nie jechałem. Nawigacja ciągła co kilka, kilkadziesiąt metrów. Praktycznie cały czas trzeba było być niezwykle skupionym. Świetny etap, jeśli chodzi o teren. Bardzo lubię taki twardy teren, trudny, kamienisty, ze zmianami rytmu. Z przepadającymi zakrętami, ze skokami przy dużych prędkościach. Jestem bardzo zadowolony z tego etapu. Teraz siedząc nad roadbookiem na jutro jestem pełen pokory wobec najbliższych kilku dni, ponieważ będą to naprawdę trudne dni. Odcinek jutrzejszy ma 300 kilometrów, a roadbook jest tak długi, że nie wiadomo czy się zmieści w ogóle do skrzynki.”
Rallye OiLibya Tunisie 2010: Wyścig czas zacząć.
Dzisiaj rusza II runda Pucharu Świata w Cross Country - Rajd Tunezji, zwany inaczej “OiLibya Rally“. To wyścig, w którym zobaczymy zarówno dwu-, jak i czterokołowców.
W tegorocznej edycji zawodnicy podczas 7 etapów przemierzą 1848 km, z czego aż 1331 km to odcinki specjalne. W ostatnim momencie, z powodu wiatru, odwołany został prolog.
W klasie łączonej motocykli i quadów wystartuje 34 zawodników, z czego 6 to quadowcy. Wśród najgroźniejszych rywali Rafała Sonika, który po Abu Dhabi w klasyfikacji generalnej MŚ zajmuje 4 miejsce jest Dymitry Pavlov z Rosji, który jako “beniaminek” w I eliminacjach zajął wysoką pozycję w pierwszej 10.