SPRZĘT
GALERIA
GALERIA VIDEO
Sardynia (2010)

Sardegna Legend Rally 2010: 2 miejsce Rafała Sonika w rajdzie

Rafał Sonik uplasował się na drugiej pozycji w III eliminacji Pucharu Świata -Sardegna Legend Rally 2010. Zwyciężył Rosjanin Dimitrii Pavlov. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w quadach Rafał Sonik, z 65 punktami na koncie, utrzymuje pozycję lidera.

Aż do III etapu Rajdu Sardynii nasz zawodnik pozostawał niepokonany. W czwartym dniu zmagań stracił prawie 3 godziny na wymianę spalonego sprzęgła, co przechyliło szalę zwycięstwa na stronę Pavlova.

Niemniej jednak serdecznie gratulujemy naszemu quadowcowi świetnego wyniku i zachowania fair play, o którym będziemy długo pamiętać!

Sardegna Legend Rally 2010: Rafał Sonik nadal w ścisłej czołówce mimo problemów na trasie

Czwarty, przedostatni etap Rajdu Sardynii, niemiło zaskoczył wszystkich quadowców. Z przewidywanych 10 godzin na przejechanie trasy zrobiło się ponad 12. W dużej mierze powodem wydłużenia czasu przejazdu były błędy w roadbooku.

Pierwszy komentarz Rafała na mecie był następujący: „Nie jest możliwe, aby ktokolwiek z organizatorów wytyczających trasę, przejechał ją quadem, bo by się zabił”. Nie wiem jak dzień ten ocenić, aby nie być niemiłym. Powiem tak, był długi i niewiele się dobrze ułożyło. Trasa była makabryczna, przystosowana wyłącznie do motocykli. Z błędami w oznaczeniach, albo w ogóle bez oznaczeń.”.

Problemy techniczne nadal prześladują SuperSonika. Na punkcie technicznym, 86 km przed końcem odcinka specjalnego, nic nie wskazywało, by coś miało się stać. Quad został dokładnie opłukany i sprawdzony. Mechanicy zmienili ciśnienie w kołach i Rafał pojechał dalej. Do tego momentu zajmował pozycję lidera Rajdu Sardynii. Koszmar zaczął się tuż po wyjeździe z punktu assistance. Ciężkie warunki terenowe stały się przyczyną awarii sprzęgła i konieczności natychmiastowej wymiany. Quadowiec odbył prawie 3-godzinny przymusowy postój. Tak komentował ów fakt: „Przez ostatnie dni zmagałem się z jazdą po krzakach. Dzisiaj były tak wielkie, że musiałem cały czas operować sprzęgłem. Trzeba było składać te krzaki kołami i przednimi wahaczami. Tuż po wyjechaniu z serwisu trafiłem na tak wielkie krzewy, że musiałem przeciągać quada bokiem. Kilka razy próbowałem przejechać po nich, no i spaliło mi się sprzęgło. W efekcie musiałem je wymienić.” O wyznaczonej godzinie 18:30 na mecie IV etapu Rajdu Sardynii nie było ani jednego quada. Jak komentowali to motocykliści, którzy od dawna byli na mecie odcinka, trasa była całkowicie niedostosowana pod kątem czterokołowców.

Rafał Sonik:„Druga część etapu była jeszcze gorsza. Najpierw po skałach w górach, a później po makabrycznym terenie. Koryta rzek, nieoznaczone, nawet w roadbooku, wąwozy. Wielokrotnie krążyłem, zawracałem, szukałem pomalowanych kamieni. Te o których mówił organizator na briefingu były porozrzucane, albo w ogóle ich nie było. Spotykałem quady, które jechały zupełnie w przeciwną stronę, motocyklistów, którzy byli również pogubieni.”

Po IV etapie nasz reprezentant zajmuje 2 miejsce tuż za Dimitri Pavlovem ze stratą do lidera 21 minut.

Sardegna Legend Rally 2010: Ciężki półmetek Rajdu

Rajd Sardynii po raz kolejny potwierdził, że należy do wymagających technicznie. Dzięki dużym różnicom czasowym wywalczonym w dwóch poprzednich etapach, dzisiejsze drugie miejsce Rafała Sonika na dwóch OSach utrzymało go na pozycji lidera.

Pierwszy OS rozpoczął się tuż po wyjeździe zawodników ze strefy militarnej, kończącej tzw. "odcinek maratoński”. Pogoda po raz kolejny była w kratkę. Wczorajszy deszcz i chłód zastąpiło pełne słońce.

Szczegółami dzieli się Rafał Sonik: „Dzisiejszy pierwszy odcinek specjalny zaczął się na poligonie. Ślady, drogi we wszystkich możliwych kierunkach. To powoduje, że nawigacja jest strasznie trudna. Później wjechaliśmy w góry i było kilka fajnych dróg, ale w drugiej części odcinka była jazda grzbietem, po głazach, między płotami. Było to bardzo trudne, momentami myślałem, że niewykonalne. Musiałem kilka razy się zatrzymywać i łamać krzewy, które tarasowały drogę. Później zmagałem się z bardzo stromymi trawersami. Nie wyobrażam sobie, żeby można było tutaj przejechać ciężkim quadem dakarowym.” Niebezpieczny problem techniczny ujawnił się podczas kontroli quada w punkcie assistance. Zauważono pęknięcie tylnego wahacza. Niestety nie było czasu na jego wymianę. Qudowiec nie miał innego wyjścia niż jechać tak dalej. Pomimo problemów technicznych, Rafał Sonik dojechał do mety i pozostaje liderem klasyfikacji generalnej quadów.

Sardegna Legend Rally 2010: II etap pod znakiem fair play

W II etapie Rajdu Sardynii Rafał Sonik zajął czołowe lokaty na obydwu odcinkach specjalnych. Jednak to nie wyniki sportowe były dziś głównym tematem.

Powodem utraty prowadzenia przez Sonika był wypadek motocyklisty, jadącego z numerem 016 - Ricardo Passigato. Nasz quadowiec, w ramach zasad fair play, ponad godzinę pomagał zawodnikowi, który na karkołomnym podjeździe zaliczył wywrotkę i połamał sobie nogi.„Nie było sanitariuszy, więc musiałem pomóc znosić go na noszach kilkaset metrów w dół. Zapakowaliśmy go do ambulansu. Strasznie cierpiał. Miał połamane obie nogi. To stało się na takim ostrym, śliskim podjeździe... Nie byłbym w stanie jechać dalej wiedząc, że mogłem pomóc. Przecież zwycięstwo nie jest celem, który należy osiągnąć za wszelką cenę.” - powiedział na mecie Rafał Sonik.

I etap maratoński podzielony był na dwa odcinki specjalne i kończył się w zamkniętej strefie militarnej. Wieczorem, wszystkich napraw zawodnicy muszą dokonać samodzielnie, bez pomocy mechaników. Samotny nocleg pod namiotem to kolejny atrybut etapu maratońskiego.

Jutro przed zawodnikami III etap, z Teulada do Muravera, liczący 296km. Tak jak dzisiaj zawodnicy będą ścigać się na dwóch odcinkach specjalnych. Rafał Sonik: „Mam nadzieję, że jutro będzie troszkę mniej ekstremalny etap. Dzisiejszy był trialowy. Podjazdy takie, że w normalnych warunkach mało kto by się odważył je jechać. Poza tym błoto i gigantyczne głazy. Jeszcze na dodatek, cały dzień musiałem zakładać ślad. To jest niesamowite. Przede mną jadą tylko motocykliści, wszędzie w trudnych terenach np. wysokich trawach robią tylko jeden ślad, a ja musze zakładać drugi - dla quadów. To powoduje, że jadę jak saper, który może pomyli się tylko raz. Muszę jechać zatem super ostrożnie.”

Sardegna Legend Rally 2010: I etap i pierwsze zwycięstwo Sonika

Emocje związane z pierwszym etapem Rajdu Sardynii już za nami. Ten najdłuższy w całych zawodach, bo liczący ponad 400km odcinek, w całości należał do quadowca Rafała Sonika.

Bardzo wymagająca, wręcz ekstremalna, okazała się pierwsza odsłona rajdu. Przejechanie 400 kilometrów zajęło zawodnikom prawie 10 godzin. Momentami średnia prędkość wynosiła 40 km/h, a w wielu miejscach nie można było jechać szybciej niż 15-20km/h.

„To niesamowite jak wymagający może być teren. Oczywiście są fragmenty wolniejsze i szybsze, ale tutaj na odcinkach specjalnych, bardzo rzadko zdarzało mi się włączyć piąty bieg.” - mówił na mecie Sonik.„Okazuje się, że rajd Sardynii to jeden z trudniejszych rajdów. Całe podłoże jest kamieniste i skaliste. To źle szczególnie dla quadów, bo mamy cztery koła i musimy poruszać się po bardzo wąskich ścieżkach. Czasami ledwo mieściłem się w wyznaczonym torze jazdy, po którym jadę przecież szybko” - dodając.

Na zawodników czekać miało wiele niebezpieczeństw i trudnych miejsc. Pierwsze z nich pojawiły się tuż za startem odcinka specjalnego:

„Na 6 kilometrze pierwszego odcinka specjalnego trzeba było się przeprawić brodem przez rzekę. Jednakże nie byliśmy w stanie tego zrobić bezproblemowo, gdyż przed nami w tejże rzece ugrzęzło 5-6 motocyklistów. Jedyną nadzieją i ratunkiem okazały się nasze quady, którymi wyciągnęliśmy motocykle z wody i błota ... Nie można zlekceważyć jutrzejszych odcinków specjalnych. Bo chociaż będą krótsze niż dzisiaj, będą równie trudne i wymagające. A tym samym będzie się je długo jechało” – skomentował zmęczony, ale zadowolony z wygranego etapu quadowiec.

Sardegna Legend Rally 2010: Kolejny Puchar Świata przed nami

Podczas 5 dni Rajdu Sardynii zawodnicy mają do pokonania ponad 1600 kilometrów tras. To kolejny w tym roku, już trzeci, etap w Pucharze Świata. Sardegna Legen Rally jest organizowany od 2006 roku, choć tradycje wyścigu sięgają końca lat 70-tych XX wieku.

Na starcie rozegranego w Olibii prologu stanęło siedmiu quadowców. „Prolog zorganizowany został na torze motocrossowym oddalonym o 30 km od tymczasowej bazy rajdu w San Teodoro. Tor bardzo twardy, nierówny, wyboisty, z takim starymi koleinami w różne strony. Miejscami głazy i kamienie, szare, niewidoczne między krzakami. Bardzo dużo kurzu, który uniemożliwiał szybką jazdę i wyprzedzanie. Ukrywał zdradliwe miejsca, nierówności i pułapki. Właściwie prawie niczego nie widziałem, starałem się tylko utrzymać w śladzie.” - mówił po przejechaniu trasy Rafał Sonik.

Dla startującego pierwszy raz w pełnym cyklu Mistrzostw Świata zawodnika, rajd ten jest bardzo dobrym treningiem nawigacyjnym i technicznym przed Dakarem 2011. "Już teraz wiem, że będzie to rajd z bardzo twardym podłożem, po kamieniach, po głazach, po szutrach. Krętymi, wąskimi, górskimi dróżkami na dużych wysokościach. Czasami będą bardzo niebezpieczne fragmenty z przepaściami. Techniczny rajd. Bardzo trudna nawigacja, nie mamy GPS’a, nie mamy strzałki, nie mamy możliwości korekty, nie mamy za bardzo waypointów. Trzeba momentami co do 10 metrów nawigować. Wymaga to bardzo precyzyjnej kalibracji odległościomierza."- dodaje jeszcze zawodnik.

Ze względu na specyfikę rajdu oraz ukształtowanie terenu Rafał Sonik startuje na mniejszym, lżejszym, fabrycznym quadzie Yamaha YZF 450, w którym poprawione zostały jedynie układy: dolotowy i wydechowy. Taki wybór pozwoli na bardziej efektywną i łatwiejszą jazdę po krętych i wąskich trasach odcinków specjalnych. Po rajdzie Tunezji Rafał Sonik jest liderem w klasyfikacji quadów. Trzymamy kciuki, aby i tym razem dojechał szczęśliwie do mety z wynikiem godnym nicka – SuperSonika!