Rally Pharaons 2010: Wspaniałe ukoronowanie sezonu - Rafał Sonik Mistrzem Świata!
Ostatni, V etap Rajdu Faraonów, a zarazem ostatni etap całorocznego cyklu Mistrzostw Świata - Pucharu Świata, należał do Rafała Sonika. Polak dojechał na metę jako pierwszy, wyprzedzając Marcosa Patronelliego o całe 11 minut. W klasyfikacji generalnej Rajdu Rafał Sonik znalazł się na drugim miejscu, przypieczętowując tym samym zwycięstwo w całym cyklu Puchary Świata - Mistrzostw Świata w kategorii FIM Cross - Country.
Komentarz Mistrza Świata z mety był krótki, ale bardzo emocjonalny: "Było bardzo ciężko. Dziękuję Wam wszystkim, że byliście razem ze mną. Ten puchar również należy do was. Gdyby nie kibice, przyjaciele, cały team i rodzina nie dokonałbym tego. Dziękuję!"
Rally Pharaons 2010: Sonik drugi po raz trzeci - etap V za nami
Rafał Sonik dojechał do mety V etapu jako drugi. Przyjechał tuż za Argentyńczykiem Marcosem Patronellim, który zdobył swoje 5 zwycięstwo etapowe. Sonik zachował pozycję vice-lidera w klasyfikacji generalnej rajdu.
Polak zaliczył kontuzję, ale mimo dzisiejszego wypadku i niespotykanego wręcz pecha w trakcie całego rajdu, Sonika nie opuszcza determinacja i optymizm. „Dzisiaj odcinek rosnąco - przygodowy - bym określił. Na trzydziestym kilometrze straciłem, wczoraj zamontowany, seryjny tylny amortyzator. Zaczął on działać jak huśtawka, albo kanapa. Później złapałem kapcia z lewej strony. To już któryś raz, chyba siódmy, czy ósmy lewy tył... Naprawiłem go, później złapałem kapcia jeszcze raz. Na punkcie serwisowym, który ulokowany było około 206 kilometra, po 170 km, od kiedy jechałem właściwie bez amortyzatora tylnego, tylko na tylnej sprężynie, wymieniliśmy koła. Zaraz po wyjechaniu z tego punktu serwisowego, coś się stało z amortyzatorem skrętu. Na dojeździe do kamienisto - piaszczystej skarpy, na hamowaniu i na takich właściwie, w normalnych okolicznościach sympatycznych nierównościach, wysadziło mi tył. Leciałem tak na lewym przednim kole i brak amortyzatora skrętu spowodował, że zabrało mi to tylne koło w prawo i przeleciałem przez przód i przez nawigację. Spadłem na plecy i na lewy bark. Właściwie byłem zaskoczony tym, co się stało. Miałem o tyle dużo szczęścia, że zaraz za mną jechał motocyklista, który pomógł mi podnieść quada. Potem było już tylko weselej, bo roadbooka był coraz mniej dokładny i zaczęły się prawdziwe rajdowe przygody z nawigowaniem. Kiedy dojechałem na metę okazało się, że bark jest uszkodzony i quad niestety też. Nawigacja połamana, owiewka również. To dzisiejsze tempo jazdy było trochę desperackie, bo nie lubię odpuszczać gazu, energii i tempa. Denerwuje mnie to, że techniczne okoliczności sprawiają, że nie mogę jechać tak szybko jak chciałbym. Ale jutro ostatni etap. Muszę bezpiecznie dojechać do mety” - komentuje Rafał Sonik.
Jutro przed zawodnikami ostatni etap Rajdu Faraonów: z Siwa do mety w El Alamein. Zawodnicy pokonają najdłuższy etap liczący aż 506 km. Dwie długie dojazdówki po 160 i 106 km oraz odcinek specjalny liczący 240 km.
Rally Pharaons 2010: IV etap i ponownie 2 lokata Polaka
Na metę dzisiejszego, IV etapu Rajdu Faraonów, Rafał Sonik dojechał na drugim miejscu, tuż za Marcosem Patronellim. Biorąc pod uwagę wczorajszy i dzisiejszy etap, Sonikowi udało się nadrobić straty do lidera. W klasyfikacji generalnej w kategorii quadów Polak zajmuje teraz drugie miejsce.
Pech nie opuszcza polskiego quadowca. Polski quadowiec trzykrotnie naprawiał „kapcie” w tylnych oponach, czego rezultatem była stukilometrowa jazda do punktu serwisowego z przebitymi oponami. W drugiej części dzisiejszego odcinka specjalnego, na ostatnich 200 kilometrach, w quadzie Rafała złamała się część tylnego amortyzatora.
Rally Pharaons 2010: Przełom na III etapie - Sonik był drugi
Rafał Sonik dojechał dziś na metę jako drugi, plasując się w klasyfikacji łącznej motocykli na 21 pozycji. Marcos Patronelli, ponownie pierwszy dzisiaj, utrzymuje pozycję lidera w klasyfikacji generalnej, jednak różnica między Polakiem i Argentyńczykiem zmniejsza się.
Na mecie trzeciego etapu uśmiechnięty Rafał Sonik powiedział: „Nareszcie zadowalający wynik. Byłem bardzo zmartwiony wczoraj i przedwczoraj. Wydawało mi się, że pech mnie nie opuści podczas tego rajdu. Miejmy nadzieję, że wraz z tym zepsutym amortyzatorem skrętu pech odszedł ode mnie, a tym samym, że do końca będą już tylko pozytywne emocje.”
Zawodnicy mieli dzisiaj do pokonania aż dwa OS-y, przedzielone ponad trzydziestokilometrowym odcinkiem dojazdowym. Nie był to łatwy odcinek, a dodatkowe zawodnikom towarzyszyło palące słońce i wysoka temperatura, a dodatkowo piasek. Rafał Sonik tak wspominał trudy etapu na mecie: „Do trzech razy sztuka. Wreszcie jakiś normalny etap. Wprawdzie trudny, bo kamienisty i piaszczysty. Trudne wydmy i takie pola kamieni tak jakby zastygłe jeziora skalne. Bardzo ostre głazy, niezwykle niebezpieczne dla opon, dla quada, dla podwozia i zawieszenia. Zdziwiłem się trochę, dlaczego na takich drobnych nierównościach jadę wolniej niż mógłbym jechać. I teraz przed chwilą się okazało, że złamał mi się wewnątrz amortyzator skrętu. Chociaż nie ma to wpływu na dojechanie i nie musiałem tego tak długo naprawiać jak wczoraj i przedwczoraj. Niestety w związku z tym, bardzo mnie dzisiaj męczyły takie drobne nierówności, które były na odcinku około 150 km. Cały czas myślałem, co się dzieje. Zaczęły mnie boleć plecy, kark. Właśnie wtedy, kiedy nie działa amortyzator skrętu te miejsca są najbardziej obciążone. Ale nie narzekam. Etap bardzo dobry. Myślę, że po raz pierwszy tutaj przejechałem etap sprawnie bez jakiś wielkich problemów czy to nawigacyjnych, czy technicznych. Straciłem może dwie, trzy minuty na całym etapie, bo na jedną wydmę nie mogłem wyjechać. Nie byłem pewien, z jaką prędkością mogę ją zaatakować, bo była przełamana z drugiej strony. Próbowałem dwa razy żeby nie przesadzić. Pierwszy raz zobaczyłem fatamorganę. Obiekt, który był około 30 kilometrów ode mnie wydawał się być dosłownie na wyciągnięcie ręki kilometr czy dwa. Jechaliśmy myślę, około godziny po takim bardzo płaskim terenie, który był tylko zawiany, ale w taką stronę, że wydawało się, że jest to lustro wody, czyli taka klasyczna fatamorgana. Niesamowite, pierwszy raz mi się przydarzyło jechać w takich warunkach.”
Rally Pharaons 2010: Na II etapie Polski quadowiec nie poddaje się
XIII Rajd Faraonów staje się z etapu na etap coraz bardziej ekscytujący. Dzisiejszy dzień był dla wielu zawodników dniem selekcji i bardzo ostrego sprawdzianu umiejętności. Etap II był znacznie bardziej techniczny i wymagający fizycznie od poprzedniego. Wysokie temperatury nie ułatwiały zmagań. Rafał Sonik dojechał na metę II etapu na 4 miejscu. W klasyfikacji ogólnej Sonik jest także czwarty.
Ponowne problemy techniczne utrudniły zawodnikowi rywalizację. Rafał Sonik: „Najpierw złapałem gumę, potem próbowałem to naprawić, ale z boków wyszły sznurki i zmuszony byłem jechać 250 km na kapciu. Uff (ulga). Dojechałem tylko paręnaście minut po Dimie (Dimitrim Pavlovie - przyp.autora). Bardzo ciężkie to było. Najpierw te dwie naprawy, potem dochodzenie do stawki. Jestem bardzo zadowolony przede wszystkim z siebie, że udało mi się sprostać tym problemom i szczęśliwie dojechać do mety. Jeszcze do tego wszystkiego okropny, bardzo silny wiatr.”
Zwycięzcą w kategorii quadów został, podobnie jak wczoraj, Marcos Patronelli. Tuż za Patronellim na mecie znalazł się Dima Pavlov, Alzarouni Atif Ahmad - jako trzeci oraz Rafał Sonik - na 4 miejscu.
Również zwycięzcy etapu dzisiejszy dzień oznaczał ciężki egzamin. Marcos Patronelli: „To był trudny etap. Przypomniał mi scenerię etapu Antofagasta - Iquique w Dakarze. To była piaszczysta i kamienista trasa, wiele nawigacji. Niestety zepsuł mi się roadbooka, więc musiałem radzić sobie jakoś sam. Jeden z moich zbiorników na paliwo chwycił dziurę i na 170 km musiałem go odciąć, aby kontynuować rajd. Teraz ważne jest, aby być w stanie utrzymać takie tempo do końca rajdu."
Na jutrzejszy, liczący 403 km etap, składać się będą dwa odcinki specjalne oddzielone 31 km dojazdówką. Meta usytuowana jest tym razem w Abu Mingar, kolejnej małej oazie na trasie Rajdu Faraonów.
Rally Pharaons 2010: Sonik pechowo na I etapie
Etap I pustynnego Rajdu Faraonów w Egipcie rozpoczął się niefortunnie dla quadowca Rafała Sonika. W połowie etapu quadowca zaskoczyły problemy sprzętowe, które zaowocowały prawie godzinną strata do zwycięzcy odcinka. Pomimo tego, Sonik zameldował się na mecie na wysokim 6 miejscu wśród quadów.
Starty na dzisiejszym odcinku, prowadzącym przez pustynne wydmy z Kairu do El Rammak, rozpoczęły się dla motocyklistów o godz. 8:00. Quadowcy ruszyli przed 9:00̨ – Rafał Sonik wyjechał o 8:52. „Dzisiejszy etap zapowiadał się spokojnie. Pierwsze sto kilometrów przejechaliśmy z Patronellim i Pavlovem właściwie razem. Przed CP na 130 kilometrze wyprzedziłem ich obydwu i wjechałem na CP pierwszy, czyli miałem kilka minut, cztery, czy pięć przewagi. Później jeszcze następne 150 kilometrów jechałem szybko i prowadziłem wyścig w quadach. Ale niestety na 266 kilometrze straciłem lewarek zmiany biegów. Rozkręcił się zupełnie. Wracałem dwa kilometry, aby zebrać elementy. Na szczęście znalazłem ten metalowy - najważniejszy. Niestety w wyniku tego okazało się, że spaliło się sprzęgło i musiałem je rozbierać. Jest to bardzo trudne, aby sprzęgło wymienić na pustyni, kiedy przejeżdżają obok pojazdy i sypią piaskiem. Trzeba zachować bardzo dużą ostrożność. Wobec tego trochę mi to więcej czasu zajęło. W efekcie straciłem około godziny, ale jestem bardzo zadowolony, że jestem na mecie odcinka z całkiem niezłym wynikiem. Myślę, że można być spokojnym o to, że jutrzejszy dzień obędzie się bez takich awarii jak dzisiaj. Chociaż tak naprawdę to testujemy sprzęt i każdy element może być kłopotliwy.” – komentuje dzisiejsze przeżycia Rafał Sonik.
Po zaciętej walce w dzisiejszym etapie wśród quadów triumfował Marcos Patronelli (Argentyna), a tuż za nim uplasowali się Alzarouni Atif Ahmad (Emiraty Arabskie) i Dimitri Pavlov (Rosja). „To był bardzo szybki etap, ale naprawdę mi się podobało. To jest mój pierwszy pobyt w Afryce. Temperatury tutaj są bardzo wysokie. Dziwne, ale interesujące dla mnie jest to, że podczas Dakaru w Argentynie na przestrzeni 200 km widzimy różne rodzaje krajobrazów, a tutaj wszystko jest płaskie, ogromne ilości piasku, bardzo gorąco i wiele nawigacji. Tutaj jest zdecydowanie więcej zabawy.” - komentuje dzisiejszy zwycięzca, Marcos Patronelli.
Rajd Faraonów zaliczany jest do najtrudniejszych i najbardziej wymagających rajdów na świecie. Rafał Sonik potwierdza ów fakt: „Dzisiaj już dwa, albo trzy quady niestety odpadły. Kilka kilometrów za miejscem, gdzie wymieniałem sprzęgło helikopter zabierał jednego z quadowców. To przykre, ale w tych zawodach tak już jest, że w pierwszych etapach odpada część zawodników. I dzisiaj myślę, że w efekcie odpadło kilku, może nawet kilkunastu. Tak już jest w naszych motosportach.”
Trudy dzisiejszego etapu częściowo rekompensowały widoki i krajobrazy na całej trasie I etapu. „Piękne wydmy, piękna pustynia. Naprawdę wspaniałe krajobrazy i wspaniałe, jak na północną Afrykę miejsca. Bardzo mi się tutaj podoba i chcę jechać dalej” - zachwyca się nasz reprezentant.
Jutro przed zawodnikami liczący 354 km etap z El Rammak do Bir Karaween, z czego 352 km to odcinek specjalny.
Rally Pharaons 2010: Rafał Sonik o przygotowaniach do startu
Po dwóch długich dniach spędzonych na kontrolach administracyjnych i technicznych, w przeddzień XIII edycja Rajdu Faraonów, Rafał Sonik znalazł moment, aby opowiedzieć o przygotowaniach do rajdu oraz emocjach, jakie towarzyszą mu w tegorocznym cyklu Pucharu Świata FIM - Mistrzostw Świata.
„Z sezonem sportów motorowych jest tak jak z życiem. Ledwo się zacznie, a już się kończy. I to jest smutna prawda, którą w przededniu startu Rajdu Faraonów w Egipcie sobie uświadomiłem. Pamiętam jak cudownie było w marcu w Abu Dhabi, gdzie wprawdzie było czasami wolniej, czasami szybciej, ale jak mówi porzekadło „pustynia to wielka piaskownica dla dużych chłopców”. Później Tunezja, gdzie było jeszcze lepiej, bo była to nie tylko wielka kamienista - piaszczysta piaskownica, ale również, dlatego, że była to pierwsza runda pucharu, którą wygrałem. Następnie na Sardynii, było prawie idealnie. Było bardzo blisko do mety z pierwszym miejscem, kiedy spaliłem sprzęgło i zaprzepaściłem zwycięstwo. Całe szczęście nie straciłem tam zbyt wielu punktów do klasyfikacji generalnej. Aż wreszcie w Brazylii, gdzie dojechałem na pierwszym miejscu. Mam nadzieję na wygraną również w Egipcie, chociaż rozmowy z czołowymi zawodnikami, które dzisiaj odbyłem m.in. z Rodriguesem i Comą, uświadamiają mi, że Egiptowi bliżej do Abu Dhabi, czyli do pułapek na pustyni zupełnie niewidocznych i co gorsze nieopisanych w roadbooku, niż do świetnie opisanego rajdu w Brazylii. Tak, więc zaczynamy bardzo spokojnie, bez szaleństw. Punktów mam dość, Puchar Świata zapewniony. Testujemy quada na Dakar, który troszeczkę różni się od maszyny z poprzedniego roku. Moje motto na ten rajd: ostrożność, ostrożność i jeszcze raz ostrożność.”
Rally Pharaons 2010: To będzie starcie tytanów - Sonik vs. Patronelli
4 października b.r. rozpocznie się XIII z kolei Rally Pharaons w Egipcie. Jest to ostatnia w tym sezonie eliminacja Mistrzostw Świata – Pucharu Świata FIM w rajdach długodystansowych. Na liście startowej obok Rafała Sonika, znajdują się najlepsi quadowcy świata, w tym kilku znanych z fighterów z Dakaru.
W tym roku trasa liczy 2547 kilometrów, z czego 2175 km to odcinki specjalne.
Przed zawodnikami 6 etapów, których trasa wiedzie przez piękną egipską pustynię. Rajdowcy rozpoczną u stóp piramid w Gizie, a zakończą w Porto Marina Resort w El Alamein, gdzie wyznaczono metę wyścigu.
Swoją obecność w Egipcie poza Rafałem Sonikiem potwierdzili: Dimitri Pavlov, zajmujący w klasyfikacji FIM drugie miejsce, a także Marcos Patronelli – triumfator Rajdu Dakar 2010. Jedyną kobietą w wyścigu będzie włosko-francuska zawodniczka Camelia Liparoti, gotowa do przyjęcia tytułu zwycięzcy w klasie kobiet po raz drugi w swojej karierze. Na starcie stanie rekordowa liczba załóg, bo aż 142, w tym 76 motocyklistów w dwóch klasach „open” i „45” oraz 11 quadowców.
Dla Rafała Sonika zbliżający się wyścig to ukoronowanie tegorocznego startu w całym cyklu Mistrzostw Świata - Pucharu Świata FIM. W klasyfikacji generalnej nasz reprezentant ma na chwilę obecną 90 punktów i nie jest mu już w stanie zagrozić plasujący się na drugim miejscu Dmitri Pavlov (57 punktów).
„W Egipcie pojadę po raz pierwszy, z czego bardzo się cieszę. Szczególnie ucieszył mnie fakt, że jednym z moich rywali będzie Marcos Patronelli. Będzie to nie tylko świetna okazja do ścigania się, ale i miłe spotkanie przed Dakarem. Będę jechał spokojnie, tak aby bezpiecznie dojechać do mety. Najważniejsze to bezpieczeństwo, gdyż do startu w Dakarze pozostało kilkanaście tygodni. Rozważnie i wedle mojej mantry: Meta, durniu” - powiedział Rafał Sonik. „Najbardziej liczy się trening przed Dakarem i zdobycie doświadczenia, ale dla mnie ta runda będzie szczególna. Udało mi się przejechać cały cykl Pucharu Świata i zdobyć dla Polski pierwszy w historii Puchar Świata na czterech kołach. Bardzo się z tego cieszę, ale będę się mógł cieszyć jeszcze bardziej jak Puchar będzie już w moich rękach. Jak zawsze proszę o jedno - trzymajcie kciuki!” - dodaje.
Rajd Faraonów w liczbach:
Motocykle / Quady w wyścigu: 85
Samochody / Samochody ciężarowe w wyścigu: 31
Samochody „Pharaons Classic”: 10
Samochody / Motocykle w klasie „Raid”: 13
Kraje reprezentowane: 20
Personel Organizatora: 120
Pracownicy organizacji Khaset: 100
Personel medyczny: 25
Dziennikarze: 69
Łączna liczba karawany: 600
Trasa Rally Pharaons 2010:
4 października: CAIRO - EL RAMMAK dojazdówka 56 km + 366 SS + dojazdówka 7,5 km – Suma 429,5 km
5 października: EL RAMMAK - BIR KARAWEEN dojazdówka 1 km + 352 SS + dojazdówka 1km – Suma 354 km
6 października: BIR KARAWEEN - ABU MINGAR dojazdówka 1 km + 169 SS + dojazdówka 31km + 202 SS – Suma 403 km
7 października: ABU MINGAR – SITRA 434 SS + dojazdówka 1,5 km– Suma 435,5 km
8 października: SITRA - SIWA dojazdówka 1,5 km + 412 km SS + dojazdówka 5,5 km – Suma 419 km